Firmy oferujące użytkownikom sieci darmowy hosting prześcigają się w ofertach, chcąc zapewnić swoim potencjalnym klientom najlepszy pakiet usług. Samo słowo „darmowy” już nie wystarcza, by przyciągnąć użytkowników, gdyż bezpłatnych ofert jest zbyt wiele. Jednym ze sposobów na zwrócenie uwagi klienta na to, co oferuje firma, jest zaproponowanie mu wyjątkowych usług, np. większej niż u konkurencji powierzchni dyskowej, możliwości wyłączenia lub ograniczenia reklam czy też dodatkowe usługi jak skrzynka pocztowa, darmowe statystyki oglądalności stron czy transfer bez ograniczeń.

Pomysłów jest wiele, a im większa kreatywność firmy, tym większa szansa powodzenia

Rynek darmowego hostingu jest bardzo dynamiczny, dlatego nawet jeśli w danej chwili któraś z ofert cieszy się dużym powodzeniem, to jej twórcy nie mogą osiadać na laurach. Niezbędny jest stały rozwój i ciągłe poszerzanie i uaktualnianie oferty. Dzięki temu klient nie tylko zostanie zachęcony i przyciągnięty, ale także zatrzymany na dłużej

Nie daj się nabrać na słowo „darmowy”

Firmy oferujące nam „darmowy” hosting nie zawsze mają na myśli zupełnie bezpłatną usługę. Słowo „darmowy” działa jak magnes. Wszystkich oszczędnych użytkowników Internetu przyciąga bardzo szybko. Naszym zadaniem jest jednak dokładnie sprawdzić, jaką część usług firma rzeczywiście oferuje nam za darmo. Możliwe jest, że darmowe jest jedynie przesłanie niewielkiej ilości danych na serwer lub słowo „darmowy” dotyczy tylko konkretnego rodzaju treści (np. zdjęć) czy darmowych robuxów, a za dodatkowe przesyły trzeba dużo zapłacić. To często okazuje się dopiero po tym, jak wybierzemy już danego usługodawcę i rozpoczniemy przesyłanie naszych zasobów. Niektóre firmy w ten sposób chcą nas naciągnąć na swoje usługi – liczą na to, że jeśli będzie nam żal dotąd przeznaczonego na przesyłanie danych czasu, to dla „świętego spokoju” wykupimy sobie dodatkowe limity i nadal będziemy korzystać z tych usług. Żeby nie złapać się w tę pułapkę, wystarczy dokładnie czytać oferty i sprawdzać zawartość pakietu darmowych usług, a dopiero potem korzystać z danego dostawcy hostingu.